Wróciłyśmy i nadal jeszcze spotykamy się z kolejnymi znajomymi, pokazujemy im zdjęcia, opowiadamy, jak tam było, gdzie nam się najbardziej podobało (ja: moje ulubione kraje to Kolumbia i Boliwia+ uśmiech dumy i radości), itp. Wszyscy nas pytają: Czy tam było bezpiecznie? i Jak sobie same, bez żadnego faceta, radziłyście? Powiedzmy sobie szczerze, że to fajne uczucie, odpowiadamy: Pewnie, że sobie poradziłyśmy!
Żeby wrócić w jednym kawałku oczywiście stosowałyśmy różne strategie obronne i przystosowawcze. Standardowo przed wyjazdem oprócz czytania książek, śledziłyśmy różne relacje, fora podróżnicze, robiłyśmy notatki (jedna z moich przedwyjazdowych: (Peru) sprawdzić czy hotel ma kraty w oknach - do innego nie wchodzić - teraz myślę sobie: święta prawda!)itp.
Na miejscu ciągle miałyśmy oczy dookoła głowy (no, oprócz momentu zmęczenia i nieuwagi, kiedy nas okradły), pod tym względem to na pewno nie były rozrywkowe i relaksujące wakacje.
Oto kilk rad, przydatnych w miejscach podwyższonego ryzyka:
ULICA
-idź pewnym krokiem, nie pokazuj niepewności; nawet, jeżeli szukasz jakiegoś miejsca, to próbuj nie dawać tego po sobie poznać.
-rada z przewodnika LP: jeśli ktoś na ciebie wymiotuje, nie zatrzymuj się, idź dalej, to prawdopodobnie próba kradzieży"; podobnie, gdy podchodzi do ciebie miła staruszka lub gdy grupka dzieci zaczyna się bić tuż przed tobą albo tak, jak nas, ktoś polewa cię dziwną mazią/musztardą, czymkolwiek
- gdy ktoś zagaduje pamiętaj, że nawet, gdy odpowiadasz lepiej, żebyś szedł (np. mówiąc proste "dziękuję" na komplement twoich cudnych oczach)
- wszystkie cenne rzeczy chowaj w poukrywanych kieszeniach, skrytkach;
- aparat fotograficzny wyjmuj tylko w momencie robienia zdjęcia (oczywiście upewnij się, że można w tym miejscu robić zdjęcia)
-pytaj o drogę, przybliżone koszty taksówki i inne informacje tylko zaufane osoby - panie w sklepie, babcie klozetowe (to są zazwyczaj urocze stworzenia, czego nie można powiedzieć o policjantach/policji turystycznej), obsługę hotelową.
DWORZEC
-kupuj bilet tylko w okienkach, u sprawdzonych przewoźników, ale nawet jeśli są sprawdzeni to spytaj o to, ile będzie po drodze postajów, w ilu miastach zatrzyma się autobus, czy droga jest w porządku.
-nie pokazuj skąd wujmujesz pieniądze, kryj się maksymalnie jak tylko można
-gdy jedna osoba idzie to toalety, druga niech obwiąże się wszystkimi bagażami;
-trudny moment to ładowanie bagażu do autobusu - nie chodzi o to, że okazuje się, że nasz plecak ląduje koło całej palety kurczaków, które w każdej chwili mogą z niej wyjść - w gwarze łatwo o kieszonkowca, a poza tym trzaba zawsze sprawdzać, czy na pewno i w jakim miejscu położono nasz plecak; warto pytać czy są bileciki na bagaż (numerek doczepiany do plecaka, drugi u nas), wtedy jest gwarancja, że nikt inny nie dostanie naszego bagażu (zazwyczaj za darmo, czasem trzeba za taki bileci zapłacić, około 5 soli za bagaż w Peru)
-wyjmowanie bagażu - najgorszy moment - są dwie szkoły, jedna, że należy przeczekać szum i gwar i odbierać bagaże na końcu, żeby uniknąć kieszonkowców, druga, moja: jedna osoba z bagażami podręcznymi przyczepionymi maksymalnie do ciała i siebie nazwajem czeka, druga idzie najpierw po jeden, potem po drugi bagaż, żeby ich nikt nie skołował.
-dworce w Kolumbii są dużo bepieczniejsze niż w innych krajach - policja/wojsko/ochrona na każdym kroku; bramki wykrywające metal/broń przy każdym wejściu na dworzec, itp.
-w Ekwadorze należy uważać- nie zapłaci się nigdzie banknotami powyżej 50 dolarów (trzeba je wymieniać w banku - boją się, że to kaska od narkotrafikantów).
TAXI
-rozglądaj się tylko za oznakowanymi taksówkami, najpierw sprawdź jej numer oraz czy na szybie ma licencję taksówkarską
-negocjuj cenę zanim wsiądziesz do samochodu, targuj się, gdy już się zgodzicie co do ceny upewnij się, czy dobrze zrozumiałeś i że to cena od obu osób, a nie od jednej
- sprawdź czy wewnątrz samochodu są klamki
-obserwuj drogę i zachowanie taksówkarza
-nie zgadzaj się na propozycję, żeby zapłącić już w trakcie drogi, bo tam jest tak niebezpiecznie - powiedz stanowczo, że płacisz, gdy dojedziesz na miejsce
- dla kobiet: w momencie, gdy taksówkarz zaczyna wypytawać się o życie osobiste/stan cywilny, ogólnie, jest zbyt zainteresowany możesz mu sprzedać historyjkę o mężu w Polsce, który ciężko pracuje, ale cieszy się, że mógł cię wysłać na wakacje, bo w Polsce tak często bywa, itp - sprawdzone!
Napisałam to, bo nam z Olą ostro zrzedły minyi naprawdę spokorniałyśmy, gdy przeczytałyśmy tę relację z jednego z naszych ukochanych miast: http://www.loswiaheros.pl/porady-praktycze/la-paz-porwanie-napad-z-bronia-w-reku.php
miałyśmy więcej szczęścia niż rozumu!
ale i tak polecamy, jak napisał Cejrowski, załadowanie lodówki na plecy, sprzedanie jej i podróż w miejsce, o którym się marzy!
warto!
niedziela, 19 października 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)