Wyjechalysmy od naszej kolumbijskiej rodziny- cioc, babc, wujkow i innych serdecznych ludzi. Tym samym zamknelysmy etap bogocianski i wyruszylysmy na polnoc. Autobus mial jechac 16 h, jedak doliczajac opoznienie 12 godzinne spowodowane korkami i manifestacjami na drodze dojechalysmy na miejsce nie o 7 rano, ale o 7 wieczorem glodne jak wilki. Na szczescie wybrzeze karaibskie i nasz hostelik w widokiem na zatoke i nasz hamak na tarasie i nasze insekty i nasze swiezowyciskane soki z mango na mleku wynagrodzily nam podroz!!!
pozdrowienia z raju!!!
piątek, 18 lipca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
6 komentarzy:
Ej, coś ściemniacie. To brzmi zbyt pięknie. Nie wierze... :P
a ja się pytam: GDZIE DOWODY?
nadal w raju? ;)
zazdroszcze wam tych swiezo wyciskanych sokow z MANGO !! ja musze sie zadowolic nie swiezo i nie wyciskanymi, pomaranczowo mangowymi blenderami ze starbucksa,
wsrod tego ... te sa najlepsze,
wkrotce zobaczycie :P
Zofia zyj sto lat ale na razie jako plan minimum wroc zywa z tej podrozy zycia! Czekamy i zyczymy wszystkiego najlepszego!
Zosia, wszystkiego najlepszego urodzinowo.. przygód, wrażeń, pięknych latynosów no i ..wracaj lepiej do roboty we wrześniu, czeka cię moc niespodzianek, może być ze szmaragdami ;) PS fotki super choć niestety w dużej ilości mogą eh.. w depresje wpędzić tych co na starych śmieciach.
Dzieki za pamiec!
byly pewne turbulencje, niebawem wroce do pisania i zamieszczania zdjec
PS. uklony specjalne dla szanownej szefowej! :P
Prześlij komentarz