piątek, 25 lipca 2008

Dlaczego blog pod-upadl?

Oli

"Powiedz: aaaaaa", "aaaaaaaa". "Dlaczego my zawsze musimy dostac anginy w toksycznym miejscu?!"- spytala filozoficznie, gaszac czolowke (wiedzialam, ze sie na cos przyda!!!)skierowana w moje gardlo. Przez chwile trwalysmy w niemym zadumaniu nad trauma wydarzen sprzed dwoch lat, gdy to ona dostala anginy w rezydencji pani ambasador w duzym europejskim kraju...Po czym stala energicznie, stwierdzajac, ze tu jest jednak duzo lepiej i zostajemy az mi sie nie poprawi. Bohaterskie to bylo wyznanie zwazywszy na to, ze manager tego hostelu, z ktorego juz juz mialysmy sie wymiksowywac smolil cholewy do O. a nie nalezal do najwiekszych gentlemanow jakich ziemia nosila (choc i nie do najgorszych jakich nosi kolumbijska). Wrocila niebawem z lekami, piciem, jedzeniem, wszystkim.
Swoja droga chyba i tak nie jest najgorzej- mamy rozpiske przygotowana przez Tate O. z lekami i dawkowaniem, mozemy zawsze sie z Nim skonsultowac, a w aptece nie robili problemow. I to tylko angina. A w Boliwii turysci na potege laduja w szpitalach z salmonella (wszyscy mowia, ze da sie tego uniknac, ale nie jedzac owocow i wielu innych rzeczy). Wiec skoro chorobe juz zaliczylysmy to mozemy ruszac dalej.

2 komentarze:

Zoszka pisze...

vhUklony dla bohaterskiej Aleksandry. Jestem pierwsza!!!

Piotr Kaznowski pisze...

A ja powtarzałem z uporem maniaka: "uważajcie na siebie!". I co? I jak zwykle kobiety wiedzą lepiej ;P